Wśród programów antywirusowych są małe i poręczne produkty do konkretnych zdań i duże, niemal platformy antywirusowe, mające wiele funkcji. Norton AntiVirus to zdecydowanie waga ciężka. Produkt znany na rynku od niemal „zawsze” wciąż przechodzi kolejne modernizacje.

Norton AntiVirus

Panowie z Symantec wiedzą, że kto nie idzie do przodu, ten się cofa i nie popełniają tego błędu. Do stałych opcji takich jak ochrona podczas przeglądania stron internetowych czy korzystania z komunikatorów (jest ich oczywiście dużo więcej, nie ma sensu ich tu wymieniać) dodają nowe, bardzo przydatne. Taką nowinką jest technologia SONAR 2, która wyłapuje podejrzane pliki nawet, jeżeli nie ma ich jeszcze w bazie sygnatur. Wciąż zdarza się jej zablokować pliki w pełni bezpieczne, ale lepiej dmuchać na zimne iż później żałować. Nowością jest także skanowanie wpisów na Fecebooku, który do tej pory był łatwym łupem dla wszelkich wirusów. Istnieje też funkcja Norton InSight, w ramach której dowiemy się o zaufanych programach (oraz tych podejrzanych) od innych użytkowników Nortona.

Częściowo usprawniono największą bolączkę poprzednich wersji programu, czyli duże obciążenie zasobów komputera podczas skanowania. Częściowo, bowiem wciąż, zwłaszcza dla starzych maszyn będzie to zbyt duży wysiłek, niemal uniemożliwiający jakąkolwiek pracę. Za to działanie „w tle” znacznie się poprawiło i nie wymaga już takich nakładów pamięci jak wcześniej. Siłą Nortona jest także profesjonalność – oferuje on bardzo rozbudowane raporty dla użytkowników bardziej zorientowanych w temacie.

Zostaw odpowiedź